* Zoe *
Przestraszona otworzyłam szerzej oczy wpatrując się w wysiadającą z samochodu osobę. Cofnęłam się o krok przez co moje plecy zderzyły się z drzewem. Syknęłam z bólu. Zza pojazdu wyłoniła się dość umięśniona, męska sylwetka.
Cholera.
Przez ciemność nie mogłam dostrzec jego twarzy. Chłopak zaczął się zbliżać w moją stronę a moje serce zaczęło szybciej i głośniej bić.
- Spokojnie, nic ci nie zrobię. - usłyszałam niski lecz miły głos. Zmarszczyłam brwi będąc pewna, że już gdzieś go słyszałam. - Nie bój się. - mruknął lekko rozbawiony i dostrzegłam jego zielone oczy, które wpatrywały się w moje trzęsące się ze strachu i zimna ciało. - Pamiętasz mnie? - zapytał a na jego usta wkradł się lekki uśmiech.
Pokręciłam przecząco głową przyglądając się chłopakowi. Jego lekko falowane włosy zakrywały czoło tworząc grzywkę. Ubrany był w czarne rurki, zieloną koszulkę i ciemnoszarą bluzę.
- Poznaliśmy się na imprezie - umiejscowił prawą dłoń na karku. - Dla sprostowania, Christian.
Uderzyłam się z otwartej dłoni w czoło przypominając sobie wydarzenia z tamtego wieczoru. Ach no tak, przecież poznałam go przy barku i piliśmy razem. Mój strach zmalał o połowę.
- Dlaczego jesteś tutaj sama? - rzucił mi zaciekawione spojrzenie.
- Hm.. długa historia, zostawił mnie tutaj chłopak, bo się pokłóciliśmy. - powiedziałam cicho, pocierając dłońmi zmarznięte ramiona.
Christian zauważając to zdjął bluzę. Podszedł do mnie jeszcze bliżej zarzucając mi ją na ramiona. Wsunęłam ręce w rękawy czując ciepło bijące od materiału. Chłopak potarł dłonią moje plecy, delikatnie prowadząc mnie na przód.
- Dziękuję. - powiedziałam delikatnie się uśmiechając.
- Co ci się stało w kostkę? - spytał patrząc jak z trudem stawiam kroki.
- Przewróciłam się w lesie.
- Mhm. - mruknął i otworzył przede mną drzwi od samochodu.
Powinnam wsiąść? Prawie go nie znam ale jest już dość ciemno a nie chcę tutaj zostać sama.
Zdając sobie sprawę, że przez dłuższą chwilę stoję w miejscu nie odzywając się potrząsnęłam głową a moją twarz oblał rumieniec. Bezpieczniej z Christianem niż pozostać przy lesie w którym nie wiadomo co jest. Pospiesznie wślizgnęłam się do środka pojazdu, starając się w dobrym miejscu umiejscowić moją już mniej obolałą nogę.
* Justin *
Zdziwiony a jednocześnie zdenerwowany zmarszczyłem brwi. Wpatrywałem się w jej piękną twarz przepełnioną bólem. Desperacko starała się nie nawiązać kontaktu wzrokowego.
- To ja już pójdę. - powiedział Christian na co rzuciłem mu podirytowane spojrzenie. Po chwili opuścił dom zostawiając nas samych. Wolnym krokiem zacząłem podchodzić do dziewczyny czując jak moje serce histerycznie bije a w gardle rośnie gula.
- Zoe.. - mruknąłem cicho oblizując usta.
Uniosła głowę i zauważyłem łzy w jej oczach.
- Nie. - szepnęła wycierając dłońmi twarz.
- Ja.. przepraszam kochanie, naprawdę. - czułem rosnącą we mnie złość na samego siebie. Czemu musiałem dać się ponieść złym emocjom i ją tam zostawić?
Bieber, jesteś pieprzonym egoistą.
- Myślisz, że zwykłe 'przepraszam' pomoże i nagle o wszystkim zapomnę? Ja się tylko o ciebie martwiłam, rozumiesz? - jeszcze więcej łez zaczęło spływać po jej zaczerwienionych policzkach. Powiecie, że jestem nienormalny ale nawet teraz, wyglądała pięknie. Mimo jej potarganych od wiatru włosów, które częściowo opadały na czoło, mimo rozmazanego makijażu i zaczerwienionych mokrych policzków dla mnie była najpiękniejszą kobietą na całym świecie.
- Wiem, Zoe. - powiedziałem podchodząc jeszcze bliżej dziewczyny. -Wiem, że popełniłem niewybaczalny błąd. Wiem, że jestem egoistą. Wiem, że często ponoszą mnie nerwy i robię takie głupstwa ale kocham Cię ponad życie i proszę wybacz mi. - objąłem ją lekko do siebie przysuwając. Czując jak kładzie głowę na moim ramieniu przytuliłem Zoe jeszcze bardziej. Miałem w objęciach cały mój świat i byłem tego pewny w 100 procentach.
- Wybaczam Ci. - odsunęła się i spojrzała w moje oczy - Kocham Cię Justin ale proszę nie rób tak nigdy więcej. Myślałam, że znowu mnie zostawiłeś ale tym razem już na zawsze. Bałam się. - mruknęła spuszczając wzrok.
- Nigdy tego nie zrobię, obiecuję. - wypuściłem dziewczynę ze swoich objęć. Chwyciłem jej dłoń całując każdą z jej kostek - Kocham Cię i zawsze tak będzie Zoe.
_____________________________________
Na początku chciałam Was przeprosić, że tak długo nie było rozdziału ale teraz były wystawiane oceny a walczyłam o jak najwyższą średnią i nie chciałam wstawiać tutaj byle czego.
Mam nadzieję, że rozdział przypadł Wam do gustu i warto było trochę poczekać :)
Końcówka słodka prawda? Awh
Następny będzie prędzej, bo nie muszę się już niczego uczyć.
Mogę Wam zdradzić, że sporo się wydarzy w następnym rozdziale :)
Jeśli pod rozdziałem będzie 6 komentarzy rozdział się pojawi, jeśli mniej rozdziału w ogóle nie będzie.