- Co powiedziałaś? - mruknął jedną ręką poprawiając włosy.
- Słyszałeś, zatrzymaj samochód. - powiedziałam wyraźnie ze zdenerwowaniem, bawiąc się palcami.
- Nie. - zaśmiał się ironicznie mocniej zaciskając dłonie na kierownicy. Widząc, że nie odpowiadam spuścił wzrok z drogi, gorączkowo wpatrując się w moją twarz. Jego mięśnie się napięły a oczy pociemniały z powodu nagromadzonej w nim złości.
- Zatrzymaj do cholery ten samochód. - krzyknęłam podenerwowana przebiegając palcami po całej długości moich brązowych włosów. Twarz Justina poczerwieniała a on ze wściekłością wpatrywał się w moje zielone tęczówki.
- Och doprawdy? - zacisnął dłonie na kierownicy gwałtownie zatrzymując samochód przy końcu lasu. - Proszę bardzo, wysiądź. - wrzasnął otwierając drzwiczki od mojej strony. Moje ciało przeszedł dreszcz gdy jego ręka dotknęła mojego ciała.
- I to zrobię. - wrzasnęłam gdy już byłam na zewnątrz.
- I bardzo dobrze. - jeszcze bardziej podniósł głos. Odpalił samochód i po prostu odjechał. Palant. Jedynym uczuciem, które odczuwałam była złość. Jak mógł się w stosunku do mnie tak zachować? Przecież tylko się o niego martwiłam. Pierdolony egoista.
Rozejrzałam się. Stałam przy końcu ogromnego lasu w którym byłam przez jakiś czas więziona przez mojego nieżyjącego już prześladowcę. Od drugiej części lasu po drugiej stronie oddzielała mnie szosa. Spojrzałam na niebo na którym zaczęły zbierać się ciemne chmury. Usiadłam na trawie delikatnie krzyżując nogi ze względu na moją obolałą kostkę. I jeszcze zostawił mnie w takim stanie samą przy lesie.
Sama tego chciałaś.
Och, zamknij się.
Potrząsnęłam głową kończąc monolog, który prowadziłam sama ze sobą. Poprawiłam włosy, które opadły mi na twarz. Poczułam strach słysząc szelest liści.
To tylko wiatr, nie dramatyzuj.
A co jeśli Ryan żyje? Nie, niemożliwe przecież widziałam jego bezwładne ciało leżące w dużej kałuży krwi. Skrzywiłam się przywołując obraz z tamtego wydarzenia. Wiem, że to nie był pierwszy raz kiedy blondyn miał styczność z taką sytuacją ale wiedza o tym a zobaczenie tego, to zupełnie coś innego. W moich oczach zebrały się łzy, które spływając po moich policzkach idealnie komponowały się z deszczem, który właśnie zaczynał padać.
- Wspaniale. - mruknęłam.
Zmrużyłam oczy wpatrując się w zbliżający się w moją stronę samochód. Czarny Range Rover zatrzymał się prawie przy mnie. Ogarnął mnie strach. Cholera, dlaczego takie coś zawsze zdarza się tylko mi? Mam już dość złych wydarzeń jak na ten dzień. Co mogę teraz zrobić? Nie mam gdzie uciec a nie wbiegnę do lasu, bo jest ciemno i zawsze ktoś tam może być a nie mam ochoty natknąć się na ciało Ryana. Boże dopomóż.
*Justin*
Czułem jak złość ogarnia całe moje ciało. Zacząłem głęboko oddychać aby nie zdenerwować się jeszcze bardziej. Jechałem bez celu coraz bardziej zastanawiając się czy dobrze postąpiłem. Ale w końcu to jak mogła się tak zachować. Egoistka. Uderzyłem dłonią w kierownicę jeszcze bardziej przyspieszając. Wymijałem kolejne samochody próbując się jakkolwiek odprężyć. Po przemyśleniu obiektem do, którego jechałem był mój dom. Będąc na miejscu wysiadłem z samochodu zatrzaskując go. Spojrzałem na swój dwupoziomowy, beżowy z licznymi oknami dom. Pospiesznie ruszyłem w kierunku drzwi przekręcając klucz a następnie kopiąc w wejście. Wszedłem do środka i od razu udałem się do przestronnego, utrzymanego w stonowanych barwach salonu. Usiadłem na czarnej skórzanej sofie, która znajdowała się po prawej stronie przy ścianie. Oparłem się plecami o obicie odchylając głowę w tył i zamykając oczy. Chwyciłem w dłoń telefon i wybrałem numer mojego współlokatora Christiana.
- Yo bro. - usłyszałem jego lekko zachrypnięty głos.
- No cześć. - zacząłem niepewnie drapiąc się po karku.
- Co się dzieje stary? - mruknął zaciekawiony.
- Mam hm - zacząłem nie wiedząc jak to nazwać - problem - dodałem marszcząc brwi.
- Jaki? Stało się coś?
- Umh Ryan porwał Zoe i pojechałem po nią a później go zabiłem. Eh a gdy byliśmy już w samochodzie pokłóciliśmy się a ona kazała mi zatrzymać samochód. - powiedziałem mierzwiąc dłonią włosy.
- Zrobiłeś to?! - podniósł głos wyraźnie zły.
- Tak. - zacisnąłem pięść zdając sobie sprawę jakim jestem idiotą.
Popełniłem ogromny błąd i dopiero teraz zdałem sobie z tego sprawę. A co jeśli coś jej się stało?
- Kurwa Jason, zaraz będę. - rozłączył się.
Moje mięśnie się napięły, moja szczęka się zacisnęła, twarz przybrała czerwony kolor a żyły na mojej szyi stały się widoczne. Rzuciłem telefonem w ścianę przez co upadł z hałasem na podłogę i rozpadł się na kilka kawałków. Jeszcze bardziej zdenerwowany odwracając się do pobliskiej ściany uderzyłem w nią kilkakrotnie pięściami dając mojej złości wyjść na zewnątrz. Przez uderzenia na mojej dłoni pojawiła się krew.
Jason, jesteś idiotą.
Usłyszałem dźwięk otwieranych drzwi. Zmarszczyłem brwi odwracając się w tamtą stronę.
- Cholera. - przełknąłem głośno ślinę wpatrując się w osobę, która stała 5 metrów ode mnie.
_________________________________________
Dzień dobry. Wiem, że długo nie było rozdziału ale nie miałam czasu by go porządnie napisać.
Jeśli pod rozdziałem pojawi się minimum 5 komentarzy następna część się ukaże jeśli będzie mniej rozdziału w ogóle nie będzie.
Świetny jak zawsze. Jestem strasznie ciekawa kim jest ta osoba, dlatego czekam z niecierpliwością na kolejny :)
OdpowiedzUsuń@___swaggie___
cholera, ciekawe kto to. czekam na następny @dajmibit
OdpowiedzUsuńJest super, nie mogę się doczekać na następny.
OdpowiedzUsuńWspaniałe. Kocham te opowiadania i czekam kiedy pojawią się następne :3 @againineedyou
OdpowiedzUsuńDopiero wczoraj zaczęłam czytać twoje opowiadania, ale są świetne :)
OdpowiedzUsuńprzeczytałam dzisiaj wszystkie rozdziały i z niecierpliwością czekam na kolejny <3 !!! :D
OdpowiedzUsuńJuż jestem, wybacz mi :*. Jej!
OdpowiedzUsuńW co się wpakowała moja ulubienica? A Jus jak zwykle wybuchowy, nie dziwi mnie to, sama bym postąpiła tak samo :D.
Uwielbiam twoje opisy *-*
@dejavuu
kiedy kolejny rozdział?
OdpowiedzUsuńajj nie moge sie doczekac następnego :/
OdpowiedzUsuń