czwartek, 18 kwietnia 2013

Chapter 4

Leniwie otworzyłam oczy masując dłonią obolały kark. No tak zasnęłam opierając się o drzwi. Na wspomnienie wczorajszych wydarzeń w moich oczach zebrały się łzy. Potrząsnęłam głową chcąc zapomnieć tamte chwile. Wstałam z podłogi i udałam się do łazienki. Wzięłam szybki prysznic. Owinęłam ciało ręcznikiem i wróciłam do pokoju po ubrania. Założyłam bieliznę, luźną pudrową koszulkę bez rękawów i szorty z wysokim stanem. Wyszłam po cichu z pokoju chcąc uniknąć konfrontacji z bratem. Zeszłam schodami w dół kierując się do kuchni. Chwyciłam w dłoń jabłko i usiadłam na krześle. 
Z racji tego, że jest poniedziałek postanowiłam zadzwonić do Destiny.
- Słucham? - odebrała po chwili
- Hej Des. - uśmiechnęłam się promiennie słysząc jej cisze westchnięcie spowodowane tym, że
tak ją nazwałam.
- Cześć. Zoe będę po ciebie za dwadzieścia minut, dobrze? 
- Jasne - ugryzłam owoc rozłączając się. 
Zeszłam z krzesła i momentalnie zamarłam wpatrując się w wejście do pomieszczenia.
Chciałam przejść obojętnie nie okazując żadnych emocji lecz lekkie szarpnięcie mnie za ramię, uniemożliwiło mi to. 
- Zoe słuchaj, prze.. - zaczął
- Nie obchodzi mnie to. - powiedziałam wyraźnie spoglądając na niego wściekła.
- Kiedy ty w końcu zrozumiesz, że nie możesz się z nim spotykać? - syknął.
- Nigdy, no cóż widocznie dziwki tak mają. - zaśmiałam się ironicznie.
- Przestań. - zaczął się denerwować a jego mięśnie się napięły. 
- JA mam przestać? - zaakcentowałam pierwsze słowo - To ty nazwałeś mnie dziwką bez powodu.
Zapamiętaj to sobie raz na zawsze będę się umawiać z kim tylko zechcę, nie masz prawa mi niczego zabraniać. Jesteś naprawdę żałosny wyzywając mnie, bo spotkałam się z kimś kogo nie lubisz. Przypomnij 
sobie to ty przyprowadzasz do naszego domu dziewczyny na jedną noc i zachowujesz się jak męska dziwka, nie sądzisz? - momentalnie poczułam ciepło i ból rozprzestrzeniający się od mojego prawego policzka. 
Uderzył mnie. 
Odwróciłam się na pięcie i pospiesznie weszłam do łazienki. 
Spojrzałam w lustro opierając się rękoma o zlew. Wyglądałam tragicznie. Mój prawy policzek zmieniał barwę z czerwonego na siny. 
Z moich oczu zaczęły płynąć łzy, otarłam je i przypudrowałam obrażenie. 
Usłyszałam dzwonek do drzwi, ostatni raz zerknęłam na swoje odbicie i zbiegłam po schodach. 
Założyłam białe conversy i wyszłam z domu. 
- Hej kochana! - krzyknęła z radością Destiny przytulając mnie - Nawet nie wiesz jak się za tobą stęskniłam. 
- Masz rację dwa dni beze mnie, męczarnia. - wywróciłam oczami 
- A żebyś wiedziała! - zachichotała ciągnąc mnie w stronę samochodu
- Wszystko w porządku? - spytała podejrzliwie kiedy byłyśmy już w aucie
- Tak. - odpowiedziałam dalej tępo wpatrując się w przestrzeń za szybą
- Na pewno? Nic się nie dzieje? - naprawdę teraz musi drążyć ten temat? Westchnęłam.
- Tak, nic się nie dzieje - spojrzałam na nią - pomijając próbę gwałtu i obrażenie na policzku - dodałam szeptem
- Mówiłaś coś? 
- Nie, nic. - uśmiechnęłam się sztucznie
Przez resztę drogi nie odzywałyśmy się do siebie. 
Des zaparkowała i wyszłyśmy z pojazdu. Przekroczyłyśmy próg szkoły, pożegnałam się z dziewczyną i poszłam do szafki.
Wpisałam kod i zaczęłam wyjmować odpowiednie książki na angielski. 
Naprawdę nie mam na nic ochoty a szczególnie na szkołę ale kto by miał, po takich wydarzeniach? 
Zamknęłam drzwiczki od szafki z hukiem, powodując, że wszyscy ludzi na korytarzu zwrócili na mnie uwagę. 
'Ekstra' - pomyślałam.
Spuściłam głowę pozwalając aby włosy zakryły mi twarz. Zadzwonił dzwonek na lekcje. 
Szybkim krokiem udałam się do klasy. Usiadłam w ostatniej ławce pod oknem obserwując krople deszczu spływające po szybie. Nie rozumiem dlaczego ja muszę mieć tyle nieszczęścia w życiu?
Rodzice mają mnie gdzieś, mój brat myśli, że może mną rządzić a do tego osoba o której 
chciałam zapomnieć jak na złość na nowo wtargnęła do mojego życia. To wszystko jest bezsensu. 
W ten sposób minęły wszystkie moje lekcje aż do lunchu. Usiadłam na stołówce sama przy bocznym stoliku w końcu pomieszczenia.
- Mogę się dosiąść? - usłyszałam zachrypnięty głos tuż przy moim uchu. Wzdrygnęłam się. 
- J- jasne, siadaj Justin. - powiedziałam cicho.
- Coś jest nie tak? - spytał, badawczo przyglądając się mojej twarzy. 
Dotknął dłonią mojego prawego policzka pocierając go kciukiem.
Skrzywiłam się z bólu a w moich oczach pojawiły się łzy. Zamknęłam oczy aby chłopak nie był w stanie zobaczyć łez.
 'Świetnie i co mu teraz powiesz?' - głos w mojej głowie dał o sobie znać 
- Chodź wychodzimy - chwycił moją dłoń, wstaliśmy, wyszliśmy z pomieszczenia a następnie ze szkoły. 
W głowie zaczęłam wymyślać jakąś dobrą wymówkę abym mogła wytłumaczyć moje zachowanie
na stołówce. Nic nie przychodziło mi do głowy. 
- Wsiadaj. - powiedział zmartwionym głosem otwierając przede mną drzwi od samochodu.
Siadając za kierownicą przetarł twarz dłońmi i westchnął. 
- Mów mi co się dzieje Zoe. 
- Nic, uderzyłam się tylko to nic takiego. - powiedziałam szybko to co mi przyszło na myśl.
- Nic takiego? Przecież widziałem twoją reakcję. Do cholery Zoe, powiedz mi prawdę. - potrząsnął głową a  następnie ścisnął moją dłoń. 
Po moich policzkach zaczęły spływać łzy. Nie dałam rady. Justin przytulił mnie do siebie. Wtuliłam twarz w jego klatkę piersiową próbując się uspokoić. Kiedy trochę się uspokoiłam oderwałam się od chłopaka i sięgnęłam po chusteczki. Wytarłam twarz łzy niestety sprawiły, że pozbyłam się znikomej części mojego makijażu ale to wystarczyło. Ślad po uderzeniu był jeszcze bardziej widoczny niż rano. Odwróciłam twarz od chłopaka aby nie był w stanie zobaczyć mojego prawego policzka. Jednakże on chwycił mój podbródek i skierował moją twarz do niego. 
- Kto ci to zrobił? - niemalże krzyknął, zacisnął szczękę a jego mięśnie się napięły. 
- N-n-nikt - zaczęłam się jąkać. 
- Powiedz mi proszę. - szepnął zdenerwowany, wpatrując się w moją twarz z bólem.
- M-mój b-brat. - powiedziałam z trudem. 
Justin wyprostował się a jego wyraz twarzy gwałtownie się zmienił. 
- Zabiję go.

____________________________
Wiem, że dawno nic nie dodawałam ale zwyczajnie brakowało mi czasu 
miałam strasznie dużo sprawdzianów do nadrobienia przez ostatni tydzień. 
Ale teraz nadrobię zaległości i będę dodawać częściej. 
A co do rozdziału nie jestem w pełni z niego zadowolona. 
Spodziewałyście się takiego zachowania ze strony Zacka? :) 
@AyeItsKidrrauhl
czytasz = komentujesz
 to dla mnie ważne :))

2 komentarze: