Siedząc nieruchomo w fotelu ze spuszczoną głową nie odzywając się do chłopaka zaczęłam
zastanawiać nad tym co zrobi Justin.
Nie powinnam była mu mówić przecież on może zrobić mu krzywdę. Jak mogę narażać Zacka na takie niebezpieczeństwo?
To on naraża ciebie na niebezpieczeństwo, idiotko.
Nie prawda.
Prawda.
Potrząsnęłam głową kończąc idiotyczny monolog, który prowadziłam sama ze sobą.Spojrzałam na moje smukłe dłonie i zaczęłam je obserwować.
Co mam innego do roboty?
Odwróciłam lewą dłoń o 180 stopni i spojrzałam na nadgarstek na którym widniały już mało widoczne blizny.
Kiedyś miałam problemy w szkole, z rodzicami. Doszczętnie dotykał mnie brak akceptacji. Do tego późnej doszło odejście chłopaka. To był mój sposób na wyładowanie się, teraz jest lepiej.
Pokonałam słabości choć ostatnio jest coraz trudniej.
Chcąc przejechać palcami po mojej twarzy poczułam ogromny ból.
Wykrzywiłam usta w grymas zaciskając powieki.
Kiedy ból zaczął stopniowo ustępować otworzyłam oczy i spojrzałam w lusterko.
Przeraziłam się, znieważając ból dotknęłam siny policzek.
- Rano wyglądało to lepiej. - mruknęłam do siebie.
Naprawdę mocno mnie uderzył ale czego mogłam się spodziewać po umięśnionym
chłopaku, który kiedyś trenował boks. Jęknęłam cicho opierając głowę na zagłówku.
- Powiedz mi dlaczego on ciebie uderzył? - warknął zaciskając dłonie na kierownicy aż pobielały mu kłykcie.
Spojrzał mi głęboko w oczy jakby chciał w ten sposób doszukać się odpowiedzi.
- Wczoraj kiedy weszłam do domu nakrzyczał na mnie i nazwał mnie dziwką. Nie chcąc go dłużej słuchać po prostu udałam się do pokoju. Dzisiaj kiedy próbował mnie przeprosić przerwałam mu i powiedziałam, że nie ma prawa mi rozkazywać. Wypomniałam mu również jego sprowadzanie dziewczyn do domu na jedną noc i nazwałam go męską dziwką i uderzył mnie. - powiedziałam krzywiąc się.
- Zabiję go, rozumiesz? - syknął a jego twarz przybrała groźny wyraz.
- Nie, nie możesz. - powiedziałam szybko.
- Oh naprawdę? Chcesz żeby cię krzywdził? Chcesz tego? - krzyknął.
Wspominałam może, że Justin czasami ma problemy ze złością?
- Ale do cholery to jest mój brat i go kocham mimo wszystko. - powiedziałam cicho przejechawszy ręką po włosach spojrzałam na mojego towarzysza.
- Zrobię co będę chciał. - zaśmiał się ironicznie.
- Jasne. - mruknęłam z sarkazmem choć wiedziałam, że i tak zrobi co zechce. Nie powstrzymam go, nie będę w stanie.
Niestety po paru minutach zatrzymaliśmy się pod moim domem. Dzisiejsza droga powrotna ze szkoły trwała trochę dłużej ze względu na korki co pierwszy raz było na moją korzyść. Wyjrzałam przez szybę a przez moje ciało przeszedł dreszcz. Nie chcę tam wchodzić z Justinem, boję się. Moje serce zaczęło szybciej bić a dłonie zaczęły się pocić przez gromadzące się we mnie emocje. Kręciłam się na siedzeniu patrząc jak Justin odpina pospiesznie pasy, niechętnie zrobiłam to samo. Wyszłam z samochodu, niepewnie stając na chodniku. Zachwiałam się lecz szybko odzyskałam równowagę i dogoniwszy blondyna który był już prawie przy wejściu wyminęłam go. Stanęłam przed drzwiami, czując stres większy niż kiedykolwiek. Powoli owinęłam dłoń wokół klamki , pociągnąwszy ją w dół popchnęłam drzwi. Wolnym krokiem weszłam do domu rozglądając się. Justin wyraźnie zirytowany moimi powolnymi ruchami położył dłoń na moim biodrze i delikatnie mnie odepchnął wymijając moją osobę. Pewnie wszedł do salonu wiedząc kogo tam zastanie. Uśmiechnął się wrednie podchodząc bliżej Zacka.
- Co ty tu robisz? - powiedział zdziwiony marszcząc brwi.
- Ktoś musi dać ci nauczkę. - uderzył bruneta w szczękę. Widząc jak zadaje kolejne ciosy wycofałam się w głąb pomieszczenia. Oparłam się o ścianę i zjechałam w dół pociągając kolana pod brodę.
Z każdym ciosem zadawanym przez Justina bądź Zacka moje serca zaczynało jeszcze szybciej i głośniej bić. Blondyn siedział na moim bracie i okładał pięściami jego twarz. Po chwili jednakże brunet odepchnął chłopaka i teraz on bił jego. Zatrzęsłam się widząc jak Justin na to nie pozwala i gwałtownie wstaje a brunet otrzymuje kolejne ciosy. Mimo tego, że blondyn jest młodszy ma dużo większą przewagę. Z łuku brwiowego i dolnej wargi blondyna zaczęła sączyć się krew natomiast jeśli chodzi o bruneta dodatkowo na jego policzkach zaczęły tworzyć się siniaki a z nosa kapała krew. Pod wpływem ciosów Justina Zack upadł na podłogę i został kilkakrotnie kopnięty w brzuch. Ostatni raz upewniając się, że nie wstanie chłopak odwrócił się w moją stronę. Widząc moją postawę i to jak dygoczę z przerażania groźny wyraz twarzy zastąpił smutek. Podszedł prędko do mnie, kucając tak blisko, że poczułam jego przyspieszony oddech na mojej twarzy. Mimowolnie odskoczyłam przestraszona.
- Boisz się mnie? - powiedział ze smutkiem próbując dotknąć ręką moich włosów lecz szybko odsunęłam głowę.
- Dziwisz się Jason*? Właśnie pobiłeś jej brata na jej oczach, na pewno się ciebie nie boi. - mruknął Zack chwytając się za obolałe żebra.
- Zamknij się, powinienem cię zabić stanowczo za dużo gadasz.- splunął patrząc na niego z żądzą mordu w oczach.
Wzdrygnęłam się co nie umknęło uwadze Justina.
- Nie bój się mnie, proszę. Nic ci nie zrobię, obiecuję. - powiedział spokojnie powoli się do mnie przybliżając.
Co mam teraz zrobić? Uciec czy zostać?
Mając w głowie mnóstwo myśli, pytań bez odpowiedzi postanowiłam zostać. Tak będzie lepiej przecież nie mogę zacząć uciekać przed chłopakiem. Justin po chwili siedział na przeciwko mnie, spojrzał w moje oczy przybliżając się do mojej osoby. Z uśmiechem odgarnął włosy z mojej twarzy. Przybliżył swoje pokaleczone usta do mojego ucha.
- Gdyby cokolwiek się działo, powiedz mi choć jestem prawie pewien, że teraz cię nie tknie. - jego oddech otulił moją szyję. Pozbyłam się jakichkolwiek wątpliwości dotyczących przebywania z blondynem. - Wiesz, że się o ciebie martwię. - założył mi kosmyk moich niesfornych włosów za ucho. - Nikomu nie pozwolę cię więcej skrzywdzić już nigdy przez coś takiego nie przejdziesz, obiecuję. - dodał całując mnie w czoło a następnie przytulając. Objęłam chłopaka wdychając zapach jego perfum. Przytuliłam się do niego jeszcze mocniej nie chcąc nigdy więcej wypuszczać go z moich ramion. Już nigdy na to nie pozwolę.
__________________________________
Jason* - w tym opowiadaniu pseudonim Justina używany zazwyczaj przez ludzi z którymi pracuje.
Jak widać zmieniłam szablon bloga jak się wam podoba?
Według mnie wszystko wygląda teraz tutaj dużo lepiej.
Co do rozdziału jestem z niego średnio zadowolona.
Najbardziej podoba mi się ta urocza końcówka, haha :)
Woho a wy jeszcze nie wiecie czym zajmuje się Justin snujecie jakieś podejrzenia? :)
czytasz = komentujesz
@AyeItsKidrrauhl
końcówka serio urocza, a wygląd bloga fajny. @dajmibit
OdpowiedzUsuńświetne, pisz szybko nexta
OdpowiedzUsuń