czwartek, 25 kwietnia 2013

Chapter 6

Kołysząc mną lekko sunąc delikatnie opuszkami palców po moich plecach starał się mnie uspokoić. Zamknęłam oczy nieustannie czując łzy pod powiekami. Oparłam podbródek o lewe ramię chłopaka i zaczęłam stopniowo się uspokajać. Kiedy w końcu mi się to udało odsunąwszy się od Justina powolnie wstałam. Spojrzał na mnie pytająco brązowymi tęczówkami lecz nie czekając na odpowiedz wykonał tą samą czynność co ja wkładając dłonie do kieszeni spodni a na jego twarz wkradł się subtelny uśmiech.
- Chodź, pójdziemy to ogarnąć. - wskazałam dłonią zaschniętą krew na jego górnej wardze oraz siniaki.
Pokręcił przecząco głową wyciągając z kieszeni spodni jedną dłoń i mierzwiąc nią włosy.
- Nie zachowuj się jak dziecko. - westchnęłam wywracając oczami - No chodź. - pociągnęłam go za rękę kierując się w stronę schodów. Będąc już na górze skręciliśmy w prawo. Otworzyłam drzwi i weszliśmy do pomieszczenia. Sięgnęłam do szafki wyciągając apteczkę. Odwróciłam się do Justina, który siedział na brzegu wanny. Uśmiechnęłam się podchodząc bliżej chłopka. Stanęłam między jego nogami aby swobodnie i dokładnie oczyścić jego rany. Blondyn oblizał usta, umiejscowił swoje dłonie na moich biodrach przyciągając mnie bliżej. Pod wpływem jego siły usiadłam na jego kolanach. Zaśmiał się cicho muskając moją szyję.
- Justin... - jęknęłam czując jak przenosi pocałunki wzdłuż mojej szczęki. Odsunąwszy się od blondyna musnęłam kilkakrotnie jego rozgrzane wargi. Chwyciłam wacik i przyłożyłam do jego rany. Prawidłową reakcją byłoby skrzywienie się lecz chłopak wciąż lekko się uśmiechał. Spojrzałam na niego pytająco marszcząc brwi.
- To nic czego bym wcześniej nie robił. - puścił mi oczko.
- Ach no tak. - mruknęłam wyrzucając zużyte waciki i ponownie spoglądając na blondyna, wyglądał teraz dużo lepiej wręcz niewinnie a nie jak bandyta? Choć nie jestem pewna czy to dobre określenie.
Ciszę przerwał dźwięk telefonu Justina. Chłopak zmarszczył brwi a następnie odebrał telefon. Uważnie wsłuchując się w słowa swojego rozmówcy, wybijał palcami na brzegu wanny tylko mu znany rytm. Przyglądając się mu uważnie spostrzegłam, że zaciska usta w cienką linię a jego twarz przybrały groźny wyraz.
- Josh nie panikuj. - warknął wpatrując się pusto w ścianę. - Będę dzisiaj, na pewno. - rozłączył się nawiązując ze mną kontakt wzrokowy.
- Muszę spadać, skarbie. - oznajmił wstając.
- Okej. - otworzyłam usta by coś jeszcze dodać lecz szybko je zamknęłam.
- Hm? Chciałaś coś powiedzieć? - uniósł jedną brew.
- Czy ty.... - czując jak moje serce przyspiesza, oddech staje się nierówny nie byłam w stanie dokończyć pytania.
- Tak, wciąż się ścigam jeśli o to ci chodzi. - mruknął spuszczając wzrok na podłogę.
- Aha. - powiedziałam głośno wyraźnie podirytowana.
Jak on może wciąż narażać siebie na niebezpieczeństwo? Odwróciłam się i chwyciłam za klamkę następnie wyszłam z pokoju, schodząc na dół. Słyszałam za sobą kroki co oznaczało, że Justin zrobił to samo. Oparłam się o ścianę unikając wzroku chłopaka, który po chwili stał na przeciw mnie.
- Spójrz na mnie. - szepnął jednak wciąż wpatrywałam się w podłogę. Chwycił dłonią mój podbródek unosząc go w górę abym na niego spojrzała.
- Nic mi nie będzie, obiecuję. Spotkamy się jutro, dobrze? - starał się uśmiechnąć lecz widziałam w jego oczach zmartwienie. Położył dłonie na mojej talii i przytulił mnie.
- Boję się o ciebie. - szepnęłam wprost do jego ucha.
- To przestań, proszę cię Zoe.
- Dobrze już dobrze. - mruknęłam kolejny raz tego dnia wywracając oczami. Korytarz wypełnił melodyjny śmiech Justina. Naprawdę byłam aż tak zabawna? Chłopak przysunął swoją twarz powodując, że stykaliśmy się czołami. Naparł swymi pełnymi, rozgrzanymi wargami na moje. Przyciągnęłam Justina bliżej siebie oddając pocałunek z równą siłą. Otworzyłam lekko usta a język blondyna delikatnie pieścił moje podniebienie.
- Do zobaczenia. - złożył na moich ustach krótki lecz czuły pocałunek i wyszedł z domu. Stałam oszołomiona uśmiechając się promiennie. Usiadłam w salonie na kanapie tępo wpatrując się w telewizor. Chwila a gdzie jest Zack? W momencie przypomniałam sobie o istnieniu mego brata. Uderzyłam się z otwartej dłoni w czoło zdając sobie sprawę z mojej głupoty. Podniosłam się z beżowej, skórzanej kanapy i poszłam na górę. Zapukałam do drzwi od pokoju bruneta. Gdy usłyszałam ciche 'proszę' nacisnęłam klamkę i weszłam do środka.
- Um cześć. - zaczęłam niepewnie rozglądając się po pokoju. - Nic ci nie jest? - spytałam patrząc na chłopaka leżącego na łóżku.
- Tak, wszystko okej. - mruknął podnosząc się do pozycji siedzącej a następnie klepiąc miejsce obok siebie. Pospiesznie usiadłam nerwowo stukając stopą o podłoże.
- To ja ci to zrobiłem?- wskazał na posiniaczony policzek. Niepewnie pokiwałam twierdząco głową.
- Tak bardzo cię przepraszam Zoe. - zażenowany ukrył twarz w dłoniach.
- Ugh przestań. Wybaczam ci. - uśmiechnęłam się chcąc pokazać, że nie jest to takie złe na jakie wygląda choć wcale nie byłam tego pewna.
- Nigdy więcej tego nie zrobię, obiecuję. Nawet nie masz pojęcia jakie teraz czuję do siebie obrzydzenie. Powinienem ciebie chronić, robić wszystko co dla ciebie najlepsze ale jak zwykle wszystko psuję. - potrząsnął głową. Może powinnam być na niego zła ale nie potrafię wiem, że tego nie chciał. Oparłam głowę na jego ramieniu przymykając oczy. Po chwili ciszy odezwałam się:
- Jesteś wspaniałym bratem, naprawdę i przepraszam za Justina.
- W porządku, rozumiem go. Tylko proszę tym razem uważaj. - wiedziałam, że odniósł się do wydarzeń kiedy Justin mnie zostawił. Skrzywiłam się.
- Wiem Zack ale teraz jest inaczej. - musnęłam policzek brata na co się uśmiechnął, wstałam i wyszłam z pomieszczenia. Weszłam do mojego pokoju, który znajdował się tuż obok. Usiadłam na łóżku wpatrując się w przestrzeń za oknem.
Poczułam wibrację w kieszeni a chwilę później po pomieszczeniu rozniósł się dźwięk mojego telefonu. Spojrzałam na wyświetlacz na którym widniało zdjęcie uśmiechniętej Destiny.

____________
Jestem nawet zadowolona z tego co napisałam.
Następnego rozdziału możecie spodziewać się już jutro.
Jak widać powróciłam do starego wyglądu bloga gdyż wydaje mi się, że tak wygląda lepiej. 

czytasz= komentujesz
@AyeItsKidrrauhl

1 komentarz:

  1. jeju, justin jest cudowny. nieźle zlał zacka, haha. prosze informuj mnie o nowych rozdzialach <3 / @swaggiepassie

    OdpowiedzUsuń