poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Chapter 8

*Zoe*

Obudził mnie ból rozprzestrzeniający się od lędźwiowego odcinka kręgosłupa aż do stóp. Pod swoim ciałem poczułam zimno bijące od podłogi co wywołało u mnie niemiły dreszcz. 
- Zack, daj mi spokój, nie chcę iść do szkoły. - powiedziałam cicho w półśnie przytulając się do poduszki, która trafiła na podłogę wraz ze mną. Naprawdę musiał być tak drastyczny i pozbawić mnie możliwości spania na moim wygodnym łóżku? 
- Jesteś pewna? - zaśmiał się podchodząc do drzwi robiąc przy tym ogromny hałas nie podnosząc nóg przy robieniu kroków aby tylko mnie zdenerwować. 
- Mhm. - mruknęłam chowając twarz w poduszkę. 
- W takim razie powiem Jasonowi żeby sobie poszedł. - powiedział z satysfakcją otwierając drzwi. 
Słysząc wypowiedziane przez niego imię szybko podniosłam się do pozycji siedzącej zaczynając zadawać bezsensowne pytania.
- Co? Jason? Gdzie? Kiedy? - skrzywiłam się, bo nie nazwałam go po imieniu. Od razu wstałam co spowodowało lekkie zawroty głowy. Chwyciłam się szafki a drugą dłoń umiejscowiłam na biodrze, wyczekując odpowiedzi.
- Tak, Jason. Tutaj. Teraz. - każde słowo wymawiał powoli. Chyba widać jak bardzo lubi mnie irytować, prawda? 
Spojrzałam za okno widząc, że nie ma jeszcze rana. Patrząc na zegarek zdałam sobie sprawę, że jest dopiero 10 p.m. Uderzyłam się z otwartej dłoni w czoło, przypominając sobie, że kiedy wróciłam do domu praktycznie od razu poszłam spać. 
- Ale po co? - zmarszczyłam brwi przeglądając się w lustrze. Wyglądałam okropnie. Miałam na sobie bieliznę i za dużą koszulkę Zacka, która sięgała mi do połowy ud. Włosy w totalnym nieładzie, lekko pofalowane. Przeczesałam je ręką próbując choć trochę poprawić ich wygląd. Na niewiele to się zdało. 
Dobra, nie wyglądam przecież aż tak źle. 
Wyglądasz. 
Potrząsnęłam głową kończąc monolog, który prowadziłam sama ze sobą w mojej głowie. 
- Mi się pytasz? Czy wyglądam na osobę skorą do rozmowy z NIM? - zaszydził akcentując ostatnie słowo. Wywróciłam oczami. Niemiło na niego spojrzałam nie odpowiadając mu. Wyminęłam bruneta wychodząc z pokoju. Zbiegłam po schodach, rozglądając się we wszystkie strony, szukając wzrokiem Justina.
Niespodziewanie poczułam na moim ciele oddech co spowodowało, że odskoczyłam metr do przodu, na moim ciele pojawiły się dreszcze a serce momentalnie przyspieszyło. Usłyszałam za sobą dobrze mi znany śmiech. Odwróciłam się na pięcie patrząc z zażenowaniem na rozbawionego chłopaka. 
- No i co się śmiejesz? - powiedziałam z oburzeniem, masując skronie. 
- Twoja reakcja... - nie dokończył przez kolejny napad śmiechu. Prychnęłam, odwracając głowę w lewo. 
- Och kochanie, nie denerwuj się. - uśmiechnął się podchodząc bliżej mojej osoby. Objął mnie rękoma w pasie, przyciągając do siebie. Przytulił mnie mocno, ukrywając twarz w moich włosach. 
- Seksownie wyglądasz. - poczułam jego rozgrzane wargi, które lekko otarły się o moje ucho. Kolejny raz przeszedł mnie dreszcz lecz tym razem miły. 
- Przestań, wyglądam okropnie. - szepnęłam zarzucając ręce na jego szyję - A właściwie dlaczego przyszedłeś, mieliśmy spotkać się jutro? - dodałam pytając. 
- Wiem Zoey. - westchnęłam słysząc w jaki sposób mnie nazwał. - Stęskniłem się za tobą. - powiedział cicho składając delikatne pocałunki na mojej szyi. - A co to źle? - dodał. 
- Nie, nie tak tylko pytam. - objęłam go mocniej. Spojrzał na mnie, przybliżając swoją twarz do mojej. Naparł ustami na moje wargi ściskając z tyłu moją koszulkę. Odwzajemniłam pocałunek, pogłębiając go. Justin przejechał językiem po mojej dolnej wardze, prosząc o pozwolenie. Rozwarłam lekko usta, wplatając dłoń w jego włosy. Pieścił językiem moje podniebienie, przysuwając mnie jeszcze bliżej niego, jeśli to w ogóle było możliwe. Jęknęłam cicho czując jak opiera moje ciało o pobliską ścianę korytarza. Owinęłam nogi wokół jego pasa, kładąc dłoń na jego policzku. Uśmiechnął się przez pocałunek lekko ściskając moje pośladki. Przeniósł się na moją szyję, ssąc ją i składając na niej mokre pocałunki. Odchyliłam głowę w bok, dając mu do niej lepszy dostęp. Naparł bardziej na moje ciało, sunąc nosem po mojej szyi a następnie zaczął składać pocałunki a moim odkrytym ramieniu. Ponownie wplotłam palce w jego włosy, ciągnąc za ich końce. Blondyn przeniósł pocałunki na moje obojczyki. Westchnęłam , kładąc dłonie na klatce piersiowej chłopaka delikatnie go odpychając. Zaczęłam składać pocałunki wzdłuż jego szczęki na co jęknął mocniej ściskając moje pośladki. Przeniosłam pocałunki na jego szyję, składając na niej czułe pocałunki a następnie lekko ssąc jego skórę. 
- Cholera Zoey.  - mruknął, odchylając głowę w bok, bardziej mnie do siebie przyciągając. 
- Yhm. - usłyszałam głośne westchnienie. Niechętnie oderwałam się od Justina, patrząc w tamtą stronę. 
Brawo Zoe, zapomniałaś o istnieniu brata. 
Blondyn postawił mnie delikatnie na ziemi, patrząc na Zacka. Poczułam jak moje policzki zaczynają mnie piec. Zarumieniłam się. Spuściłam głowę w dół, zakrywając twarz włosami. Justin zaśmiał się cicho kładąc rękę na mojej tali mocno mnie do siebie przyciągając. Częściowo ukryłam twarz w jego klatce piersiowej. 
- Um, chyba ktoś zapomniał, że jestem w domu. - lekko rozbawiony głos brata dotarł do moich uszu. Czułam na swoich plecach jego spojrzenie, miałam wrażenie, że zaraz wypali mi w nich dziurę. 
- Um... - zaczęłam wciąż patrząc w dół bawiąc się palcami. 
- Nie tłumacz się i tak nie wymyślisz żadnej wymówki. - nie patrzyłam na niego ale jestem pewna, że wywrócił oczami. 
- Mhm. - mruknęłam słysząc ciągły chichot Justina. 
- Okej, ja idę na imprezę, bądź grzeczna choć po tym co zobaczyłem tutaj, nie roznieście domu. - zaśmiał się, wymijając nas i wychodząc. 
Przytuliłam się do Justina. 
- Boże... - szepnęłam.
- Wiem. - kolejny raz zaczął się śmiać a jego klatka piersiowa zaczęła drżeć. - Ale trzeba przyznać, to było gorące. - musnął mój policzek a ja kolejny raz tego dnia się zaczerwieniłam.
Pociągnęłam go za rękę w stronę schodów, będąc już na górze weszliśmy do mojego pokoju. Opadłam na łóżko ziewając. 
- Chcesz iść spać? Mogę już iść.. - powiedział drapiąc się po karku. 
- A nie wolałbyś zostać, jest już późno. - zaczęłam rysować palcem kółka na wewnętrznej stronie jego prawej dłoni. 
- Jeśli chcesz, w samochodzie mam jakieś ubrania więc okej. - oznajmił.
- To dobrze. - wstałam, podniosłam z podłogi poduszkę kładąc ją na łóżku. Położyłam się i poklepałam miejsce obok siebie. Justin zdjął spodnie, buty i koszulkę zostając w samych bokserkach. Nie mogłam oderwać wzroku od jego nagiego i umięśnionego torsu. Chłopak widocznie to zauważył ale nic nie powiedział, śmiejąc się cicho zajął miejsce obok mnie. Przykrył nas kołdrą, odwróciłam się do niego plecami zamykając oczy. Blondyn objął mnie w pasie na co lekko się uśmiechnęłam. 
- Dobranoc. - szepnął w moje włosy. 

______________________________________
Dzień dobry Kochani, nie jestem w pełni zadowolona z tego rozdziału ale bywało gorzej :) 
Jest dość długi i mam nadzieję, że was nie zanudziłam, haha.
Cieszę się, że niektórzy wzięli sobie do serca moje słowa i skomentowali tamtejszy post i nie ukrywam mam nadzieję, że teraz mogę liczyć na te kilka komentarzy od was. 
Cały tydzień mam wolny więc nowy rozdział pojawi się jutro bądź ewentualnie w środę. 
Zmieniłam nazwę na twitterze z @AyeItsKidrrauhl na @myheroinebiebah 
To na tyle. :)  

czytasz = komentujesz

5 komentarzy:

  1. Jestem! Późno, ale jestem. Wybacz :*. Jadę z anonima, bo już mi się nie chce kombinować. Za tępa jestem.
    Okey. Więc, prolog. Po pierwsze masz powtórzenie z wyrazem czekoladowe.
    Tutaj: "Zamknęłam zeszyt z hukiem wsunąwszy go pod poduszkę, wstałam." - Powinnaś zrobić z tego dwa zdania.
    Jest naprawdę wciągający i dobrze napisany. Czego ty się obawiałaś? ;p Lubię takie o zranionej miłości *O*.

    @dejavuu

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurczę urządzę ci tutaj spam, ale.. no cóż, wybacz :*.
    One: Zaraz po wspomnieniach masz powtórzenie z włosami. Pamiętaj, że opisy pomagają wyćwiczyć język, a tego chcesz. Nie bój się opisywać, to naprawdę nie gryzie. Są opisy u ciebie, ale w ilości znikomej, jeśli chodzi o przestrzeń. Do emocjonalnych nie mam nic.
    Gwałt? Boże, mogę go już zabić? ;c
    Two: No i tutaj widać, że nie boisz się opisywać. Oby tak dalej :).
    Zaskoczyłaś mnie akcją, naprawdę. W życiu bym nie pomyślała, że zrobił to by ją chronić. Gdy czytałam wspomnienie, pierwsza myśl : jej.. zostawił ją dla jakiejś pudernicy. a tu ^^
    @dejavuu

    OdpowiedzUsuń
  3. Three: Czy ja dobrze przeczytałam, czy on ją nazwał dziwką? -.- stracił chłopak w moich oczach! + brak błędów. Wszystko cacy stuk, stuk.
    Four: "Zamknęłam drzwiczki od szafki z hukiem, powodując, że wszyscy ludzi na korytarzu zwrócili na mnie uwagę. " Powinno być ludzie. Zjadłaś e. Nie pisz na głodnego :*.
    Jejciu *o* już się zakochałam w aroganckim pajacu zwanym Justinem i ja mu pomogę go zabić! Mogę się przyczepić jeszcze opisów, kochana! Mogłaś lepiej opisać zdarzenie z policzkiem, wiem, że cię stać!
    Five: That's right bby! To jest to! Świetny i najlepszy pod względem opisowym! Widzisz? Widzisz swój potencjał? Nie? Ja widzę! Nie marnuj go! :*
    Świetna akcja, dramacik i nie wiem dlaczego, ale lubię bójki w opowiadaniach *o*.
    @dejavuu

    OdpowiedzUsuń
  4. Six; przed ale i lecz stawiamy przecinek.
    Jeb! Myślałam, że on jakimś dilerem, czy coś jest, a tu się ściga, skubany :D. Ale fajnie, bo przynajmniej coś nowego. Powiem Ci, że rozbawiła mnie akcja z jej bratem, nie ma to jak po paru godzinach kapnąć się, że on też się bił :D. Swoją ja bym go tam zostawiła. ugh..
    Seven: Już cię kocham, za wybranie piosenki. Zrobiłaś to dla mnie, prawda? *o*. "Tak to robi Justin Bieber" - A tak tu wpada ciocia dobra rada. - musiałam xDD
    Świetne. Widać, że pracujesz nad opisami i jest naprawdę bardzo dobrze! Super!
    Eight: Poleciały powtórzenia z pocałunkami i to całe stado! Wyrobiłaś się z opisami, cwana bestio :**. I ja kocham ich romans całym sercem! Będę im tutaj kibicować, i jak Zack mógł im przeszkodzić? No ekhm.. nie lubię go bardziej -.-.
    powiadamiaj mnie ♥
    @dejavuu

    OdpowiedzUsuń
  5. hahahaha, ładna akcja w korytarzu :D czekam na następny :*

    OdpowiedzUsuń