wtorek, 30 kwietnia 2013

Chapter 9

Obudziły mnie promienie słoneczne wpadające do pokoju przez okno. Przetarłam dłońmi oczy chcąc podnieść się do pozycji siedzącej jednakże silne ramiona chłopaka obejmujące mnie w tali, uniemożliwiły mi to. Powili odwróciłam się do niego gdyż przestrzeń, którą miałam do zagospodarowania była mała. Nie mam nic przeciwko obecności Justina wręcz przeciwnie uwielbiam to. Będąc już naprzeciw blondyna spostrzegłam, że jego włosy były w większym nieładzie niż zwykle a połowę twarzy miał ukrytą w poduszce. Oddychał równomiernie co oznaczało, że wciąż jest znużony głębokim snem. Wyglądał tak spokojnie, jak anioł. Pogładziłam kciukiem jego policzek a następnie spojrzałam na zegar. Zauważając, że jest już 7 a.m postanowiłam go obudzić. Nie chciałam potraktować chłopaka zbyt drastycznie jak robiłam to w przypadku mojego brata. Zaczęłam składać delikatne pocałunki wzdłuż jego szczęki czując jak się uśmiecha. Uniosłam głowę patrząc jak zaspany otwiera oczy ukazując brązowe tęczówki.
- Dzień dobry. - wymamrotał.
- Dzień dobry. - powiedziałam wesoło i musnęłam jego usta. Wstałam z łóżka i podeszłam do dużej ciemnobrązowej szafy. Wyjęłam z niej granatowe rurki i luźną bluzkę w paski.
- No już wstawaj! - zawołałam wesoło. - Bo spóźnimy się do szkoły.- dodałam z niesmakiem, wykrzywiając usta w grymasie.
- Nie chce mi się tam iść. - westchnął wstając.
- Wiem. Chodź. - wskazując ruchem ręki aby za mną szedł, wyszłam z pokoju. Skierowałam się do łazienki. Nacisnęłam klamkę i popchnęłam drzwi.
- No to ja pójdę do mojej łazienki a ty tutaj abyśmy zaoszczędzili czas. Tutaj masz ręcznik i wszystko co ci potrzebne. - weszłam do środka pokazując Justinowi poszczególne rzeczy.
- Rozumiem. - oznajmił podchodząc do umywalki mierzwiąc włosy.
- To dobrze. - cicho zamknęłam pomieszczenie i ponownie wróciłam do mojego pokoju. Chwyciłam wcześniej wybrane rzeczy i udałam się do łazienki, która znajduje się w moim pokoju. Wzięłam szybki prysznic oraz umyłam włosy ulubionym truskawkowym szamponem. Wiedząc, że nie mam zbyt dużo czasu wyszłam spod strumienia wody i owinęłam ciało puszystym turkusowym ręcznikiem. Włożyłam bieliznę odkładając ręcznik na pralkę. Przez moje ciało przeszedł niemiły dreszcz gdy mokre włosy opadły na gołe plecy. Pospiesznie je wysuszyłam a następnie ubrałam się. Nałożyłam na rzęsy mascarę przyglądając się wciąż istniejącemu na moim policzku siniakowi. Znajduje się na kości policzkowej blisko oka. Jest już mało widoczny, lecz wciąż można zauważyć jego żółtawą barwę. Przysunęłam do tego miejsca dwa palce delikatnie dotykając obrażenie. Wciąż czułam ból jednakże on był niczym w stosunku do tego jak zaczęłam czuć się psychicznie po agresywnym zachowaniu mojego brata. Zamknęłam oczy gdy zdałam sobie sprawę, że zaraz zacznę płakać. Uspokoiłam się wmawiając sobie, że to nic takiego. Powolnie otworzyłam oczy a kilka pojedynczych łez spłynęło po moich policzkach. Otarłam je i przypudrowałam twarz. Chwytając w dłoń szczotkę, przeczesałam kilkakrotnie moje gęste, brązowe włosy. Wyszłam z pokoju, będąc na dole udałam się do kuchni. Usiadłam przy prostokątnym stole na drewnianym krześle przyglądając się Justinowi przygotowującemu naleśniki. Ubrał się w niebieski t-shirt ,czarne rurki i supry pod kolor koszulki.
- Wiesz, że nie musisz tego robić? - spytałam zaczynając bawić się palcami.
- Wiem. - na jego twarz wkradł się szeroki uśmiech gdy postawił przede mną talerz. - Smacznego. - dodał siadając naprzeciw mojej osoby.
- Nawzajem. - odparłam polewając naleśniki syropem klonowym i zaczynając jeść.
- Smakuje ci? - uniósł pytająco brwi nawiązując kontakt wzrokowy.
- Pyszne. - odparłam nie zważając na to, że mówię z pełną buzią.
- Dziękuję. - powiedziałam kończąc posiłek i wkładając nasze talerze to zmywarki. W pomieszczeniu zaczął rozbrzmiewać dźwięk mojego telefonu. Westchnęłam widząc zdjęcie Destiny.
- No cześć. - przywitałam się, odbierając.
- Hej Zoe! Przyjechać po ciebie?
- Nie. - odparłam szybko.
- Jedziesz sama? - Naprawdę teraz musi być taka dociekliwa?
- Powiedzmy. - nie miałam pojęcia co jej odpowiedzieć. Nie wie jeszcze o Justinie a przecież nie mogę jej tego teraz oznajmić.
- Czyżby ktoś inny cię podwoził? - zaśmiała się.
- Des pogadamy później. - mruknęłam rozłączając się.
- To co jedziemy? - spytałam zakładając trampki w korytarzu.
- Tak. - odpowiedział zasuwając krzesło. Wyszliśmy z domu, kierując się do sportowego samochodu chłopaka. Otworzył przede mną drzwi od strony pasażera a następnie obszedł wóz dookoła i usiadł na miejscu kierowcy. Blondyn ruszając umiejscowił swoją prawą rękę na moim kolanie. Położyłam swoją dłoń na jego i splotłam nasze palce. Co mam powiedzieć Des? Przecież nie mogę powiedzieć jej czegoś w stylu 'Spotkaliśmy się przypadkiem i znów jesteśmy razem.' To żałosne i ona w to nie uwierzy. Nie mogę wyznać jej prawdy, bo będzie na mnie zła i nie mam zamiaru wspominać o próbie zgwałcenia mnie. Jestem zmuszona wymyślić jakaś wiarygodną historyjkę gdy tylko ją spotkam. Trudne zadanie, oby tylko nie była wściekła. Będąc zamyślona nie spostrzegłam kiedy Justin zaparkował.
- Żyjesz? - uniósł brew trzymając otwarte drzwi, czekając aż wyjdę.
- Tak, tak przepraszam. - zarumieniłam się wychodząc z pojazdu unikając nawiązania kontaktu wzrokowego z blondynem. Chłopak objął mnie w pasie. Już sam powrót Justina wywołał wielką furorę wśród uczniów a co dopiero gdy dowiedzą się, że znów jesteśmy parą choć nie wiem czy dobrze to nazwałam. Nie jestem pewna czy tak powinnam nazywać nasze relacje. Oficjalnie nie jesteśmy parą, ale tak się zachowujemy. Związek z chłopakiem nigdy nie będzie jak relacje innych zwyczajnych par, powinnam się do tego przyzwyczaić. Wchodząc po schodach spojrzałam na budynek szkoły. Zwykła, wielka placówka pomalowana na beżowo jednak w niektórych miejscach przez łuszczącą się farbę z łatwością można zauważyć czerwoną cegłę. Szkoła na pierwszy rzut oka wygląda na przytulną, pełną miłych osób, lecz to tylko pozory. Góruje w niej chamstwo a uczniowie dzielą się na grupy. Nie obyłoby się bez najpopularniejszej szkolnej paczki złożonej głównie z pustych dziewczyn wyglądających jak dziwki, którymi z resztą są oraz chłopaków z drużyny, którzy myślą, że mogą mieć każdą. Typowa, nie wyróżniająca się niczym szkoła. Weszliśmy do budynku, poczułam na sobie spojrzenia wszystkich ludzi zgromadzonych na korytarzu. Zadzwonił dzwonek co odwróciło uwagę zapatrzonych w nas uczniów. Westchnęłam z ulgą podchodząc do mojej szafki.
- Zobaczymy się później. - szepnął wprost do mojego ucha, musnął moje wargi i uśmiechając się odszedł. Odprowadzałam go wzrokiem aż nie zniknął za rogiem. Chciałabym spędzać z nim każdą wolną chwilę, lecz niestety tak się nie da. Zostając sama na korytarzu otworzyłam błękitną szafkę z której w niektórych miejscach schodziła farba. Chciałam wyciągnąć książki, lecz poczułam czyjeś dłonie na moich biodrach. Wzdrygnęłam się.
- Justin.. - zaczęłam odwracając się.
- Cześć kochanie, znowu się spotykamy. - moje serce się zatrzymało by po chwili zacząć histerycznie bić, mój oddech przyspieszył a ręce zaczęły się pocić.

______________________________________
Dzień dobry. 
Chciałam dać z siebie 100% jednak czuję, że mogłam napisać to lepiej, lecz jednak nie wiem co mogłabym zmienić. Ale wiem mogłoby to wyglądać lepiej, dużo lepiej. Otrzymałam wczoraj ogromną motywację od @xdejavuu o której wspomnę za chwilę. Informuję 8 osób a pod rozdziałem są 2 komentarze (w tym jeden złożony z 4 napisany przez wspaniałą wymienioną wcześniej osobę). Tak trudno Wam napisać jeden głupi komentarz co sądzicie o rozdziale i docenić moją pracę? Napisanie rozdziału to nie jest wcale taka łatwa rzecz, muszę poświęcić na to sporo czasu a Wy macie to zwyczajnie gdzieś, przykre. Chyba minuta na napisanie opinii to nie jest dużo, nie oczekuję nie wiadomo czego, oczekuję opinii co Wam się podoba a co nie. No kurde nic trudnego, prawda? Nie chcę robić czegoś typu 5 komentarzy = nowy rozdział ale niedługo będę do tego zmuszona. Może to do Was przemówi. 
Teraz chcę serdecznie podziękować @xdejavuu , która wspaniale skomentowała wszystkie rozdziały i wskazała co mam poprawić. Kochana, jeszcze raz Ci dziękuję i mam nadzieję, że się poprawię a tobie będzie się tutaj coraz bardziej podobać! 
Nie wiem kiedy następny, zobaczę jak będzie z waszymi 'litościwymi' komentarzami. ;)


@myheroinebiebah



5 komentarzy:

  1. właśnie przeczytałam całego twojego bloga i mogę stwierdzić, że piszesz świetnie. Ten rozdział również wyszedł ci świetnie :) Jestem bardzo ciekawa kto to będzie. Czekam z niecierpliwością na nn i życzę weny.
    I oczywiście będę starać się komentować, jednak nie zawsze będzie to możliwe <3 I zapomniałabym, bardzo podoba mi się wygląd bloga :*
    @___swaggie___

    OdpowiedzUsuń
  2. jakąś godzinę temu zaczęłam sobie czytać Twojego bloga , bo przypadkowo znalazłam link na twitterze. :) musze przyznać, że idzie Ci to świetnie, naprawdę! jest wiele osób których tworzy coś podobnego do Ciebie, ale mimo wszystko nie spodobało mi się żadne opowiadanie tak jak Twoje, na serio! jestem pod wrażenie,ogromnym. Ciesze się że znalazłam Twój blog, i obiecuję że bd komentować każdy nowo dodany rozdział,bo krucho z tymi komentarzami ale wiedz,że to nie przez to że ludziom sie nie podoba,tylko z najzwyklejszego lenistwa.. czasami czytam niektóre rozdziały i szczerze mówiąc nie chce mi sie komentować, ale teraz wiem że powinnam bo poprzez komentarze w jakiś sposóc motywuje Cie do pracy i okazuję wdzieczność. ale sie rozpisałam XD POZDRAWIAM i czekam na następny! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. No muszę powiedzieć że twój blog jest świetny. Bardzo mi się podoba. Pisz tak dalej i oby jak najwięcej rozdziałów było. Przeczytałam tylko ten rozdział ale obiecuję że wcześniejsze rozdziały również przeczytam <3<3

    OdpowiedzUsuń
  4. lubię twojego bloga i styl pisania. świetnie się to czyta. ciekawa jestem kto ją tam złapał przy tych szafkach. nie mogę się doczekać kolejnego @dajmibit

    OdpowiedzUsuń
  5. huh, ciekawe kto do niej przy tych szafkach. ogólnie super rozdział <3

    OdpowiedzUsuń